HistoriaNr 1październik 2026
Bimba, elekstryka i Pestka. Historia komunikacji miejskiej w Poznaniu
Od tramwaju konnego z 1880 roku w pruskim Posen po kartę PEKA: historia poznańskiej komunikacji opowiedziana słowami, którymi mówią o niej poznaniacy.
Michał Gołąb · Warszawa, · 11 minut czytania

W Poznaniu tramwaj ma swoje imię. „Słownik gwary miejskiej Poznania” notuje pod hasłem „bimba” jedno znaczenie, tramwaj, i drugie, pokrewne: „robić na bimbie” to pracować jako motorniczy. Wśród przykładów jest zdanie, które każdy poznaniak słyszał w tłoku przy drzwiach: „Panie, czy pón wysiado?”. MPK pisze o bimbach w swoich tekstach historycznych. Historię poznańskiej komunikacji, która zaczęła się w 1880 roku w pruskim Posen, najlepiej więc opowiedzieć słowami, którymi mówią o niej poznaniacy.
Kolej konna
Pierwszy był omnibus. Według kalendarium MPK 2 maja 1865 roku kupiec Kletschoff uruchomił połączenie omnibusami konnymi z dworca kolejowego do mostu Chwaliszewskiego, a w 1871 roku przewozy do dworców przejęli bracia Starkowscy. Poznań był wtedy pruskim Posen.
Tramwaj przyszedł z Berlina. Dwaj przedsiębiorcy budowlani, Otto Reymer i Otto Masch, założyli tam w styczniu 1880 roku spółkę Reymer & Masch, a 31 lipca 1880 roku, jak podaje MPK, konny wagon pojechał z dworca kolejowego na Stary Rynek. Linię szybko przedłużono do Chwaliszewa i na Ostrów Tumski. Prawa do kolei konnej przejęła wkrótce spółka akcyjna Posener Pferde-Eisenbahn-Gesellschaft, a pierwszą zajezdnię zbudowano przy Gajowej. Do 1898 roku jeździły tylko dwie linie: z dworca na Ostrów Tumski i od Bramy Wildeckiej przez Stary Rynek do podmiejskich jeszcze Jeżyc. Nie miały numerów. Rozróżniało się je po kolorach.

Spółka nie żyła z samych pasażerów. W 1882 roku zajęła się spedycją, a w 1886 roku dostała na pięć lat koncesję na wywóz fekaliów i nieczystości. Ta sama firma, która woziła pasażerów z dworca na Stary Rynek, wywoziła też miejskie nieczystości.
Elekstryka
Dawniej poznaniacy mówili na tramwaj „elekstryka”. Słownik gwary podaje to znaczenie jako dawne, z przykładem: „Elekstrykom sie jechało. Na tramwaj tak dawni się mówiło”. Prąd w szynach Poznań dostał 6 marca 1898 roku.
W Poznaniu nie było wtedy elektrowni, poza małymi przydomowymi. Spółka, od 1896 roku pod nazwą Posener Strassenbahn, musiała zbudować własną, na parceli przy Grobli, którą dało miasto. W umowie z magistratem z 1896 roku zapisano, że konstrukcje podtrzymujące sieć mają być „w estetycznym metalowym wykonaniu” i miasto musi je zatwierdzić. Gazety ostrzegały przechodniów: „Niewprawne oko z trudnością oceni szybkość z jaką porusza się wagon motorowy, dlatego lepiej by było gdyby każdy raczej poczekał kilka sekund, aniżeli w przypuszczeniu, że może jeszcze przejść na drugą stronę ulicy, wstępował na tory i relsy a tym samym narażał się na niebezpieczeństwo pochwycenia przez wagon”.
Wsiadamy wiosną 1898 roku. 9 kwietnia rusza trzecia linia, ze Starego Rynku na podmiejski Łazarz, a 19 maja czwarta, na Wildę. Po mieście jeździ 25 wagonów silnikowych, latem z doczepkami, którymi są dawne wagony konne. Motorniczy stoi z przodu praktycznie na zewnątrz, na deszczu i w skwarze; zimą w kożuchu, czapce, kozakach i rękawicach. Tak opisywano wagon typu I, ten, który w 1898 roku zainaugurował linię elektryczną, gdy Poznań wypożyczył go na krakowską linię muzealną. Wkrótce przyjeżdżają doczepy Carl Weyer z Düsseldorfu, które posłużą przez pół wieku. Numery linii pojawią się według MPK w 1911 roku, a od 1917 do 1924 roku tramwaje będą wozić także towary i pocztę.
Tramwaj dla ubogich
Po odzyskaniu niepodległości spółka zmieniła nazwę na Poznańską Kolej Elektryczną. W listopadzie 1925 roku wyjechał pierwszy autobus komunikacji miejskiej, skierowany na linie o małym ruchu, gdzie tramwaj by się nie opłacał. W 1927 roku spółka skończyła przy Słowackiego 19/21 Dom Amarantowy, nazwany później Domem Tramwajarza; przez ponad pół wieku popołudniami próbowała tam Orkiestra Miasta Poznania przy MPK. Na Powszechnej Wystawie Krajowej w 1929 roku, którą przez 138 dni odwiedziło 4,5 miliona osób, Poznańska Kolej Elektryczna woziła zwiedzających elektrowózkami.
12 lutego 1930 roku Poznań jako pierwszy w Polsce uruchomił trolejbus: ponad dwa kilometry ze Śródki przez Bydgoską, Zawady i Główną do Wiejskiej. Przejazd od Głównej do Śródki kosztował 20 groszy, bilet z przesiadką na tramwaj 35 groszy. Pierwsze trzy trolejbusy kupiono w Anglii. Linia była tańsza od tramwaju: sieć nad jezdnią stawiało się szybciej niż tory, a prąd kosztował mniej niż paliwo do autobusu. Miejski portal kultury przypomina, że poznaniacy żartowali z trolejbusu, nazywając go tramwajem dla ubogich, bo wyglądał jak tramwaj, tylko szyn nie dostał. W 2020 roku przy Wiejskiej, jak pisał ten sam portal, stał jeszcze maszt, który podtrzymywał przewody tej pierwszej linii.

Posener Strassenbahn
5 września 1939 roku przerwano dostawy prądu z elektrowni na Garbarach i trolejbusy stanęły. Okupanci nadali spółce nazwę Posener Strassenbahn i traktowali Poznań jak część Rzeszy. Byli tak pewni, że miasto zostanie niemieckie na zawsze, że rozbudowywali komunikację: nowa linia trolejbusowa na Warszawską, w 1944 roku trasa do lotniska na Ławicy, w 1943 roku nawet linia żeglugi pasażerskiej na Warcie, z Woźnej na Starołękę. Z okupowanych terenów przywożono tramwaje i trolejbusy, w 1944 roku także 31 tramwajów z walczącej w powstaniu Warszawy.
Wsiadamy, ale dopiero wtedy, gdy usiądą wszyscy Niemcy. Miejski portal kultury wylicza okupacyjne zasady: Polakowi nie wolno usiąść obok Niemca ani mówić po polsku, a między 7.15 a 8.15, gdy do szkół jedzie niemiecka młodzież, nie wolno mu jechać w ogóle. Z czasem przepisów przybywało i były coraz ostrzejsze.
W styczniu 1945 roku front doszedł do miasta i komunikacja stanęła. Walki zniszczyły tory i sieć. Most Teatralny, wysadzony przez Niemców, odkształcił się i zwisał nad wąwozem kolejowym, most Uniwersytecki był zburzony. Ocalał Dworcowy, któremu pociski uszkodziły tylko podpory; nowe filary zbudowano z podkładów kolejowych i 8 maja 1945 roku pojechała przez niego linia 7 na Rynek Wildecki. Pasażerów woziły wagony z Drezna, Hamburga, Berlina, Düsseldorfu, Heidelbergu, czeskie i poznańskie, z fabryki Cegielskiego. Pod koniec 1945 roku przyjechało 30 wagonów ze Szczecina, który na uruchomienie własnych tramwajów nie miał jeszcze widoków. Załatwił to Piotr Zaremba, pierwszy polski prezydent Szczecina, wcześniej związany z Poznaniem. MPK i Klub Miłośników Pojazdów Szynowych zbierali potem pieniądze na remont szczeciniaków i heidelbergów, które woziły poznaniaków w pierwszych dniach po wojnie.
Wiara w bimbie
„Wiara” to po poznańsku grupa ludzi, i ze słowem „bimba” spotyka się w słowniku gwary często: „wiara sie w bimbie szczype na mnie gapiła”. W czerwcu 1956 roku wiara wyszła z bimb na ulicę.
26 czerwca pracownicy MPK chcieli rozpocząć strajk przeciw pogarszającym się warunkom życia i zastawili wjazd do zajezdni przy Gajowej tramwajami obleczonymi w transparenty. Kierownictwo zareagowało zdecydowanie i odstąpili. Dwa dni później na ulicę wyszli robotnicy Zakładów im. Stalina, czyli Cegielskiego, a tramwajarze dołączyli do pochodu. Komunikacja stanęła, napięcie w sieci wyłączono i na przewodach trakcyjnych zawisły transparenty. Gdy zaczęła się strzelanina, przewrócone wagony służyły manifestującym za osłonę.
Na czele pochodu szły trzy tramwajarki: Maria Kapturska, Helena Przybyłek i Stanisława Sobańska. Kapturska krótko pracowała w MPK jako konduktorka; w tłumie spotkała dawne koleżanki z pracy i razem poniosły biało-czerwony sztandar. Ich zdjęcie stało się jednym z symboli Poznańskiego Czerwca. Gdy pochód doszedł na Kochanowskiego, z okien Urzędu Bezpieczeństwa padły strzały. Przybyłek i Sobańska zostały ranne, a flagę niesioną przez tramwajarki przejął trzynastoletni Romek Strzałkowski. Kilka godzin później już nie żył. Kapturską aresztowano 1 lipca. Według badań IPN, na które powołuje się PAP, w Czerwcu 1956 roku zginęło co najmniej 58 osób. Dzień po stłumieniu protestu do zajezdni przy Gajowej przyjechał pełnomocnik rządu i najpierw żądał, potem prosił, żeby komunikacja ruszyła. Usłyszał postulaty płacowe i socjalne. Tramwaje wyjechały 1 lipca 1956 roku. Skwer przy skrzyżowaniu Kochanowskiego i Dąbrowskiego nosi dziś imię trzech tramwajarek.
Odbić bilet
Poznaniak biletu nie kasuje, tylko go odbija. Językoznawczynie z UAM, Anna Piotrowicz-Krenc i Małgorzata Witaszek-Samborska, wyjaśniają, że zwrot pochodzi z czasów, gdy bilet dziurkowało ręcznie uruchamiane urządzenie. Kasowniki Krak pojawiły się w Poznaniu w 1964 roku, choć do 1969 roku bilety sprzedawali i kasowali także konduktorzy; ich stopniowe znikanie MPK datuje na rok 1960. Studenci spoza Wielkopolski, piszą badaczki, wciąż się dziwią, że w Poznaniu bilet się odbija.

W 1951 roku przewoźnik przyjął nazwę Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. 3 lutego 1952 roku zdarzył się najtragiczniejszy wypadek w historii poznańskiej komunikacji: trolejbus jadący ze Śródki zsunął się z oblodzonego mostu Cybińskiego do zamarzniętej rzeki, zginęło sześć osób. W 1966 roku MPK dostało pierwsze autobusy przegubowe, w 1969 roku pierwszy przegubowy tramwaj. Jelcze 272 MEX okazały się pojemniejsze i niezawodniejsze od trolejbusów, które wymagały czterech osobnych przewodów nad jezdnią. Ostatnia linia trolejbusowa, 103 z Ogrodów do Smochowic, zakończyła kursy 29 marca 1970 roku.
Poznańskie tramwaje miały w PRL swój kolor. MPK pisze, że wagony N „bardziej od czerwonego preferowały tradycyjną zieleń”, a fotograf, który w 1991 roku fotografował polskie tramwaje, zanotował w opisie zdjęcia: w kraju obowiązywała czerwień, wyjątkiem były niebieski Wrocław i Kraków oraz zielony Poznań. Enki pożegnały się z ruchem liniowym w grudniu 1992 roku. Miłośnicy nadawali wagonom przezwiska: przegubowy 102N, jeżdżący od 1970 do 2004 roku, był „księżniczką”, a używane tramwaje sprowadzone z Niemiec to „helmuty”.
Pestka
W 1997 roku poznaniacy dostali nowe słowo. Poznański Szybki Tramwaj, w skrócie PST, wymawiany pe-es-te, szybko przerobili na Pestkę. Badaczki z UAM zauważają, że nazwa przyjęła się tym łatwiej, że jest żartobliwą grą z pestką owocu.
Budowa trwała siedemnaście lat, od 1980 roku, i była w Polsce Ludowej osobliwością. Nieoficjalnie Poznań budował metro, ale nie mógł tego powiedzieć: warszawskie metro obiecywano od dziesięcioleci. Prezydent Poznania Andrzej Wituski wspominał w książce „Przecież to mój Poznań”, że miasto przeznaczało na wykop i nasyp część pieniędzy z budżetu wojewody na remonty dróg i mostów. „Słowo »metro« nie mogło nawet paść, bo to od razu całe przedsięwzięcie skazywało na niepowodzenie. Więc nic nie mówiliśmy, tylko kopaliśmy”. Według tvn24.pl przy budowie pracowało 86 wykonawców, a pod Lechicką natrafiono na kabel teletechniczny łączący Berlin z Moskwą. Żeby przenieść go na kładkę, trzeba go było przeciąć. Łączność przerwano na kilka minut i obyło się bez politycznych perturbacji.
Wsiadamy 30 stycznia 1997 roku o 10.08 do inauguracyjnego tramwaju linii 14. Nie jest to zamówiona specjalnie nowa Tatra, bo czeski producent spóźnił się z dostawą, tylko używany niemiecki GT8 nr 650 z 1959 roku. Wstęgę na przystanku Kurpińskiego przecinają była premier Hanna Suchocka, pochodząca z Poznania, i prezydent miasta Wojciech Szczęsny-Kaczmarek. Przez ostatnie dwa dni stycznia jeździ się bez biletu, regularne kursy linii 12, 14 i 15 ruszą 1 lutego. Trasa ma 6,1 kilometra bez skrzyżowań z ulicami i łączy Piątkowo i Winogrady z centrum. 1 września 2013 roku Pestkę przedłużono o dwa kilometry, do Dworca Zachodniego, z przystankiem na peronie nr 7.

Chlebak, PEKA i tPortmonetka
Każda nowa rzecz w Poznaniu dostaje swoje słowo. Nowy dworzec kolejowy, otwarty w 2012 roku przed Euro, poznaniacy nazwali Chlebakiem, od kształtu. W lipcu 2014 roku przyszła Poznańska Elektroniczna Karta Aglomeracyjna, czyli PEKA, a z nią zwroty, które językoznawczynie z UAM opisują jako nowe regionalizmy: „odbić PEKĘ”, „odbić się” przy wsiadaniu i wysiadaniu, wreszcie tPortmonetka, z której płaci się za liczbę przejechanych przystanków. Stare „odbić bilet” przeżyło dziurkujące kasowniki.
W 2012 roku Poznań otworzył pierwszy w mieście tunel tramwajowy, na trasie z Osiedla Lecha na Franowo, a w 2014 roku uroczyście oddał zajezdnię Franowo, według MPK największą zajezdnię tramwajową w Polsce. W 2008 roku przewoźnik kupił, jak podaje, pierwszy w Polsce autobus hybrydowy. W 2018 roku zamówił 50 tramwajów Moderus Gamma, największy zakup taboru tramwajowego w swojej historii, a w 2022 roku podpisał umowę na 25 wodorowych Solarisów.

Na 135-lecie, w 2015 roku, MPK pokazało doczepę Carl Weyer nr 305. Wagony tego typu jeździły od 1905 do 1960 roku, potem część sprzedano i z pudeł urządzano altanki. Pudło nr 305 miłośnicy znaleźli w ogródku, gdzie służyło za skład drewna. Odnowione, pojechało w paradzie z mostu Teatralnego na Franowo, a że MPK nie ma już silnikowego wagonu z tamtych lat, ciągnął je wóz pożyczony z Krakowa. Słownik gwary ma też hasło „kanar”, z dopiskiem „pogardliwie”, i przykładem: „Weszły kanary i zapłaciłem mandat”. Lepiej odbić bilet.
Bibliografia
- MPK Poznań, „Historia” (zbiór artykułów)
- MPK Poznań, „Kalendarium”
- MPK Poznań, „Ponad 100 lat temu ruszył tramwaj elektryczny”
- MPK Poznań, „Komunikacja miejska w dniu zwycięstwa”
- MPK Poznań, „Pracownicy MPK szli po wolność i chleb”
- dzieje.pl (PAP), „Wielka parada z zabytkowymi pojazdami na 135-lecie MPK Poznań”, 2015
- kultura.poznan.pl, „Trolleybuses at turning points of history”, 2020
- Anna Piotrowicz-Krenc, Małgorzata Witaszek-Samborska (UAM), „O kilku neoregionalizmach związanych z transportem miejskim w Poznaniu”, 2025 (PDF)
- „Słownik gwary miejskiej Poznania”, hasło „bimba”
- „Słownik gwary miejskiej Poznania”, hasło „elekstryka”
- „Słownik gwary miejskiej Poznania”, hasło „kanar”
- visitpoznan.info, „Poznań dialect”
- tvn24.pl, „Budowa trwała 17 lat, w tajemnicy przed Warszawą” (25 lat PST), 2022
- tvn24.pl, „»Pestką« aż do dworca. Tramwaje ominą korki”, 2013
- Radio Kraków, „Poznań wypożyczył Krakowowi zabytkowy tramwaj i pewnego prezesa”
- dzieje.pl (PAP), tramwajarka Maria Kapturska-Popiela i akcja „Światełko dla Czerwca '56”
- dzieje.pl (PAP), obchody 56. rocznicy Poznańskiego Czerwca
- dzieje.pl (PAP), Poznański Czerwiec 1956 i Romek Strzałkowski
Sprawdzono 18.10.2026.