Gdzie Jest Kanar Appka

HistoriaNr 1październik 2026

Mkną po szynach niebieskie tramwaje. Historia komunikacji miejskiej we Wrocławiu

Od ciemnozielonego wagonika z 1877 roku po jasny błękit: historia Breslau i Wrocławia opowiedziana kolorami tramwajów, z przerwą na sierpień 1980 i wielką wodę.

· Warszawa, · 11 minut czytania

Tramwaj Falkenried Maximum na linii 2 we Wrocławiu, 1915 do 1918
Tramwaj Falkenried Maximum spółki Elektrische Straßenbahn Breslau na linii 2, na przystanku końcowym przy Parku Południowym, lata 1915 do 1918.Fot. autor nieznany · domena publiczna · Wikimedia Commons

„Mkną po szynach niebieskie tramwaje przez wrocławskich ulic sto”, śpiewała Maria Koterbska w „Wrocławskiej piosence”, napisanej w 1951 albo 1952 roku przez Jerzego Haralda i Krystynę Wnukowską. Wkrótce potem z rozkazu państwa wszystkie wrocławskie tramwaje były czerwone, a kolor z piosenki wrócił na ulice dopiero w 1970 roku. We Wrocławiu kolor wagonu zawsze coś znaczył: kto rządzi miastem, kto przyjechał je odbudować, kto zapłacił za nowe tramwaje. Dlatego tę historię opowiadamy kolorami.

Ciemna zieleń: 1877

Niemiecki wtedy Breslau, jedno z większych miast dziewiętnastowiecznej Europy, długo nie chciał tramwaju. Władze miasta, jak piszą Tomasz Sielicki i Krzysztof Kołodziejczyk, przekonywały, że ulice są za wąskie i zbyt zatłoczone. Jeździły omnibusy konne; inżynier Janusz Korzeniowski z MPK datuje pierwsze, z Rynku do wsi Popowice, na 1840 rok.

Rankiem 10 lipca 1877 roku mały drewniany wagonik, według Sielickiego ciemnozielony, mieszczący 26 osób, ruszył z Przedmieścia Oławskiego na Szczytniki, w stronę zoo. Prowadziła go prywatna spółka Breslauer Straßen-Eisenbahn-Gesellschaft. Dzisiejsza „dziesiątka” jest dalszym ciągiem tej trasy, a linia okólna, którą spółka puściła kilka lat później wokół śródmieścia, po wielu przeróbkach jeździ do dziś jako „zero”.

O wrocławskich koniach wiemy tak dużo dzięki motorniczemu. Tomasz Sielicki prowadzi tramwaje MPK i od lat bada historię komunikacji. Do książki „Wrocławskie tramwaje konne” przejrzał dzień po dniu wrocławską prasę z lat 1876 do 1901, dwa albo trzy wydania dziennie, około 900 numerów rocznie. Znalazł w niej między innymi zwrotnicę z 1886 roku, którą można nazwać automatyczną. Między szynami leżała stalowa rama wypełniona brukiem, podparta pośrodku. Gdy woźnica prowadził konia bliżej prawej szyny, rama przechylała się w prawo i przestawiała iglicę. Tak jeździło się na placu św. Krzysztofa: część wagonów prosto, część w stronę dworca. Janusz Korzeniowski z MPK dodaje, że numery linii wprowadzono dopiero w 1909 roku. Wcześniej pasażer rozpoznawał je po kolorach wozów i tablic, a po zmroku po kolorze świateł.

Tramwaj konny na paradzie we Wrocławiu, 2007
Tramwaj konny na paradzie z okazji 130 lat tramwajów we Wrocławiu, wrzesień 2007.Fot. Maciek Krol · CC BY 2.0 · Wikimedia Commons

Biel, zieleń i czerń: 1893

W połowie czerwca 1893 roku konkurencyjna spółka Elektrische Straßenbahn Breslau uruchomiła tramwaj elektryczny z cmentarzy na Grabiszynie przez dzisiejszy plac Legionów, Kościuszki, Pułaskiego, most Oławski i Na Grobli do granicy miasta przed wsią Rakowiec. To najstarsza trasa tramwaju elektrycznego na ziemiach dzisiejszej Polski. Wagony były biało-zielone z czarnym, jechały około 15 kilometrów na godzinę, konne mniej więcej 10.

„Breslauer Zeitung”, w przekładzie Sielickiego, relacjonowała dzień otwarcia: tłumy były tak wielkie, że tylko ostrożność pracowników pozwoliła uniknąć wypadków. „Pasażerowie wręcz szturmowali wagony. Konduktorzy byli bezsilni, próbując porządkować budzące trwogę przeładowanie w tramwajach, do których ciągle pchały się nowe masy ludzkie”. Prezydent policji kazał funkcjonariuszom pomagać konduktorom w pilnowaniu porządku. Stara spółka konna, pod presją opinii publicznej, zelektryfikowała swoją sieć w latach 1899 do 1901 i kupiła nowe wagony, wśród nich pięćdziesiąt długich wozów typu Maximum na dwóch wózkach. Jeden z nich przetrwał wojnę i lata sześćdziesiąte, bo pracownik MPK kupił pudło na altankę w ogrodzie w Smolcu. Odbudowany w MPK, w 2021 roku znów wyjechał przed wrocławian.

Odbudowany wagon Falkenried Maximum z 1902 roku
Odbudowany w latach 2012 do 2021 wagon Falkenried Maximum z 1902 roku w barwach spółki BSEG, dzień otwarty w zajezdni przy Ślężnej, 2021.Fot. Julo · CC BY-SA 4.0 · Wikimedia Commons

Czerwień i biel miasta: 1902

Dwie prywatne spółki walczyły o pasażerów, a niekoniecznie o dobrą komunikację. Nadburmistrz Georg Bender wstrzymał koncesje dla prywatnych przewoźników i założył trzecią firmę, miejską: Städtische Straßenbahn Breslau. Jej wagony, od 1902 roku, malowano na czerwono i biało, w historycznych barwach miasta, z herbem na burtach, czego prywatne spółki nie robiły. W 1911 roku miasto wykupiło najstarszą spółkę, w 1924 roku drugą, i miejski przewoźnik został jedynym. Po drodze Wrocław spróbował trolejbusu: pierwsza linia ruszyła w 1912 roku. W 1913 roku miasto obsługiwało tramwajami Wystawę Stulecia na Szczytnikach, z Halą Stulecia na czele, a w lipcu 1925 roku miejskie tramwaje uruchomiły pierwszą linię autobusową.

Krem: 1925 do 1945

W latach 1925 do 1929 przewoźnik kupił 232 wagony typu Standard, zaprojektowane specjalnie dla Wrocławia i zbudowane w miejscowych fabrykach, między innymi w Linke-Hofmann. Od tej pory wszystkie tramwaje i autobusy były kremowe, jak większość tramwajów Republiki Weimarskiej. W 1939 roku firma przyjęła nazwę Breslauer Verkehrsbetriebe. Przez większość wojny Wrocław był daleko od frontu, w 1944 roku miał około miliona mieszkańców i tramwaje pracowały bez wytchnienia.

Potem miasto ogłoszono twierdzą. Podczas oblężenia tramwaje dalej kursowały, przeważnie puste: dowództwo Festung Breslau chciało stworzyć wrażenie, że panuje nad sytuacją. Stanęły na przełomie marca i kwietnia 1945 roku, a wagony i autobusy weszły w skład umocnień, z taboru budowano barykady.

Wagon Linke-Hofmann Standard we Wrocławiu, 1989
Wagon Linke-Hofmann Standard, typ zbudowany we Wrocławiu w latach dwudziestych, który woził pasażerów przed wojną i długo po niej. Listopad 1989.Fot. Felix O · CC BY-SA 2.0 · Wikimedia Commons

Powietrze, wiatr i konduktor: 1945

10 maja 1945 roku Zakłady Komunikacyjne miasta Wrocławia wznowiły działalność pod polskim kierownictwem i z przetłumaczoną nazwą. Grupą, która zaczęła odbudowę, kierował inżynier Kazimierz Mech, przed wojną pracownik tramwajów warszawskich. Do miasta przyjeżdżali tramwajarze z Krakowa, Poznania i Warszawy, a w kolejnych miesiącach ze Lwowa. Według Korzeniowskiego ze 137 obiektów, które przed wojną służyły komunikacji, do użytku nadawało się siedem. W zajezdni na Biskupinie stało najwięcej sprawnych tramwajów, ale bez szyb: wybrali je okoliczni mieszkańcy. Korzeniowski przytacza „Słowo Polskie”, które pisało, że większość wagonów składa się z samego powietrza, wiatru i konduktora, i proponowało zamontować skarbonki z napisem „ofiara na szyby”.

Wsiadamy 22 sierpnia 1945 roku o dziesiątej rano przy ulicy Spółdzielczej na Biskupinie. Stoi tu kilka tramwajów pachnących świeżą farbą. Krótkie przemówienie, dzwonek i linia 1 rusza w miasto, w stronę Nadodrza i zajezdni Ołbin. Ma 5,4 kilometra i trzy wagony. W podziękowaniu jedną z restauracji przy Słowiańskiej nazwano „Pod Jedynką”. Tego samego dnia ruszają autobusy A do Karłowic i B do Zalesia, poniemieckie Büssingi na gaz.

Tramwajów było za mało, pasażerów za dużo. Przeładowane składy, na których ludzie wisieli na stopniach i zderzakach, nazywano winogronami. Na początku 1948 roku dyrekcja ZKmW razem z milicją wydała przepisy tramwajowe: wsiadać i wysiadać właściwymi drzwiami, zakaz jazdy dla żebraków, sprzedawców gazet i śpiewaków ulicznych. Witold Sokołowski, powstaniec warszawski, który osiadł we Wrocławiu po wojnie, w liście do prezydenta miasta zapamiętał jeszcze coś: gdy otwarto linię do Pilczyc, przestępcy wyskakiwali na tory, zatrzymywali tramwaj i grabili pasażerów. W 1946 roku, jak wspomina, jeździło sześć linii tramwajowych, a pionierzy przyszłego MPK, w większości tramwajarze z Warszawy i Lwowa, przygotowywali ulice do uruchomienia komunikacji bez względu na wykształcenie i zajmowaną funkcję.

Błękit: 1948

Wystawa Ziem Odzyskanych w 1948 roku miała pokazać polski Wrocław. Tramwaje wyremontowane do jej obsługi pomalowano na niebiesko, a odwiedzający słyszeli: niebieski tramwaj zawiezie cię na wystawę. Według Sielickiego pierwszy wagon w nowych barwach wyjechał 1 maja 1948 roku na linię 9. Dlaczego niebieski? Legend jest wiele, ale Sielicki i Kołodziejczyk uważają za najbardziej prawdopodobne, że tak zaznaczyli swoją obecność tramwajarze z Krakowa, najliczniejsza grupa przybyszów, z której wywodziła się duża część kierownictwa. Biało-niebieskie są i flaga Krakowa, i krakowskie tramwaje.

W grudniu 1949 roku tramwaj dojechał do Leśnicy. Osiem kilometrów nowej trasy zbudowano od wiosny do grudnia, a do łopat stanęli mieszkańcy, radni, pracownicy firm i motorniczowie.

Czerwień z ministerstwa: lata pięćdziesiąte

W 1951 roku komunalne zakłady upaństwowiono i nazwano Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym. Wkrótce przyszedł znak, którego nie dało się przeoczyć: wszystkie pojazdy komunikacji miejskiej miały być czerwone, w każdym mieście tak samo. Źródła różnią się co do roku. Korzeniowski pisze o 1952, Sielicki o poleceniu Ministra Gospodarki Komunalnej z 1954 roku i o pierwszym czerwonym tramwaju na „zerówce” 25 września tego roku. Pewne jest, że błękit zniknął z ulic na kilkanaście lat, akurat wtedy, gdy piosenka o niebieskich tramwajach rozsławiała Wrocław w całej Polsce.

W 1956 roku Wrocław dostał pierwsze powojenne wagony, chorzowskie Konstale N; do tej pory jeździł wyłącznie przedwojennym taborem. Mechanicy radzili sobie, jak umieli. Gdy w latach sześćdziesiątych montowali w wagonach N drzwi otwierane elektrycznie, mechanizm składał się z dwóch prętów, łańcucha rowerowego i silnika od wiertarki. Od 1963 roku na ulice wyjeżdżały Jelcze 272 MEX, ogórki, dzięki którym autobusy z czasem prześcignęły tramwaje liczbą i długością linii. W 1969 roku przyjechały przegubowe 102N.

Powrót błękitu: 1970

Na 25-lecie przyłączenia Ziem Zachodnich i Północnych do Polski wrocławskie zakłady pracy, wśród nich Pafawag, ufundowały miastu 25 tramwajów 102Na. Żeby odróżnić je od czerwonych wagonów z przydziału centralnego, pomalowano je na niebiesko. W 1970 roku kolor z piosenki wrócił, a w 1971 roku, jak podają Sielicki i Kołodziejczyk, Wojewódzka Rada Narodowa formalnie przywróciła niebieski. W 1977 roku z linii zjechały ostatnie przedwojenne Standardy, w 1978 roku tramwaje opuściły Rynek. W 1981 roku przyszły przegubowe Ikarusy.

Bez autobusu: 26 sierpnia 1980

Ten przejazd się nie odbył. Rano 26 sierpnia 1980 roku na przystankach Wrocławia ludzie czekali na autobus, który nie przyjechał. W zajezdni autobusowej nr VII przy Grabiszyńskiej kierowcy Tomasz Surowiec i Bohdan Jetz, wspierani przez mechanika Czesława Stawickiego, rozpoczęli strajk. W ciągu kilku porannych godzin stanęła cała komunikacja miejska. Wspomnienia z tamtego chłodnego poranka, jak pisze Wojciech Kucharski, powtarzają jedno zdanie: „Zaczęło się”.

Brama zajezdni przy ulicy Grabiszyńskiej we Wrocławiu
Brama zajezdni przy Grabiszyńskiej, dawnej zajezdni tramwajowej, potem autobusowej nr VII, około 2006. Dziś mieści się tu Centrum Historii Zajezdnia.Fot. Julo · domena publiczna · Wikimedia Commons

Strajk od początku był solidarnościowy: wrocławianie poparli 21 postulatów ze Stoczni Gdańskiej i nie formułowali własnych. Do zajezdni zjeżdżali delegaci kolejnych zakładów, powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, na czele którego stanął Jerzy Piórkowski, kierowca z Grabiszyńskiej. Na placu zajezdni odprawiano msze polowe, a 31 sierpnia orkiestra Opery Wrocławskiej zagrała strajkującym między innymi fragmenty „Strasznego dworu”. 1 września około czwartej nad ranem delegaci wrócili z Gdańska z uwierzytelnioną kopią porozumień, podpisaną przez Annę Walentynowicz. Kilka godzin później autobusy i tramwaje wyjechały na ulice. W zajezdni przy Grabiszyńskiej narodziła się dolnośląska Solidarność, a dziś działa tam muzeum, Centrum Historii Zajezdnia.

Woda: lipiec 1997

W 1997 roku MPK miało świętować 120 lat od pierwszego konnego tramwaju. Zamiast tego przyszła powódź. Najbardziej zagrożone zajezdnie ewakuowano: tramwaje z Ołbina stanęły rzędem na ulicy Hallera, obok nich autobusy z Tyskiej. Kulminacja przypadła na niedzielę 13 lipca. Według Korzeniowskiego pod wodą znalazły się 23 kilometry torów, a w zajezdni przy Tyskiej, gdzie woda sięgała dwóch metrów, „pływało” 28 autobusów. Lokalna prasa donosiła o zderzeniu dwóch kajaków na skrzyżowaniu Świdnickiej i Piłsudskiego. 15 lipca ruszyło pierwsze tramwajowe wahadło, z Kleciny do Powstańców Śląskich.

Jasny błękit: dziś

Pod koniec 2006 roku pojawiły się pierwsze niskopodłogowe tramwaje: 205WrAs z wrocławskiego Protramu i czeskie Škody 16T. Przed Euro 2012 miasto zbudowało trasy do Stadionu Miejskiego, na Gaj i Kozanów i zamówiło do nich dwukierunkowe Škody 19T. Projektanci proponowali pomarańczowy albo jasnozielony, ale wrocławianie wybrali tradycyjny niebieski, z kolorowymi wzorami. Granatowe Pesy Twist i Moderusy Beta się nie przyjęły, więc w 2020 roku zmodernizowane 205WrAs przemalowano na jasnoniebiesko. Ten sam kolor zaplanowano dla nowych tramwajów.

Niebieska Škoda 19T we Wrocławiu
Škoda 19T, tramwaj dwukierunkowy zamówiony na trasy budowane przed Euro 2012, około 2014.Fot. Szczecinolog · CC BY-SA 3.0 · Wikimedia Commons

Na jubileusz 55-lecia MPK w 2000 roku do Auli Leopoldina przyszła Maria Koterbska. W 2027 roku Wrocław będzie obchodził 150 lat od pierwszego dzwonka tramwaju konnego. Tramwaje nadal są niebieskie, tak jak w piosence, choć przez kilkanaście lat po jej powstaniu nie były.

Bibliografia

Sprawdzono 18.10.2026.